Gorzów na fotografii Waldemara Kućki

Tematyka fotografii nie jest mi obca, bo sama lubię zatrzymywać w obiektywie wspomnienia. Swoje, swojej rodziny. Waldemar Kućko – nieżyjący już znany gorzowski fotograf – za pośrednictwem swoich zdjęć zaprasza nas w podróż po mieście Gorzowie Wielkopolskim, po często uczęszczanych przez siebie miejscach, ulicach, pokazując również ludzi, których spotykał w trakcie swoich spacerów. Zdjęcia, których zbiór liczy sobie parędziesiąt tysięcy negatywów, żona fotografa Elżbieta Kućko przekazała do Muzeum Lubuskiego.

Zabrałam ze sobą córkę i była to naprawdę dobra decyzja, o której za chwilę napiszę. Chwilę czekając, aż zacznie się spotkanie pochodziłyśmy po deptaku, który był naprawdę dobrym pomysłem na rewitalizację miasta. Jeszcze dużo do zrobienia, by go zazielenić ale jest już potencjał. Najbardziej cieszy fakt, że jest wyłączony z ruchu samochodowego, jedynie przejeżdżają przez niego tramwaje. Nowe, w nowych zielonych barwach Gorzowa.

W spotkaniu uczestniczył autor publikacji Lech Dominik – artysta fotografik, członek Związku Polskich Artystów Fotografików [ZPAF] Okręgu Warszawskiego. Specjalista z zakresu fotografii intermedialnej, inscenizowanej i reklamowej. Od 1986 roku pracuje w Muzeum Lubuskim w Gorzowie, gdzie zajmuje się min. realizacją wystaw, wydawnictw, reklamą wizualną, projektowaniem graficznym i edytorskim. Jest autorem koncepcji i opracowania (także wyboru zdjęć) książki pt. Waldemara Kućki spacer po Gorzowie, wydanej przez Nadwarciańskie Towarzystwo Upowszechniania Dziedzictwa Kulturowego i Muzeum Lubuskie (2018).

Przyjechała również żona fotografa – Elżbieta Kućko – można było przy okazji zobaczyć samochód, którym jeździ już z 20 lat, Fiat 126 p, a którego na ulicach już nieczęsto zobaczymy. To był pierwszy samochód, jakim ja sama jeździłam, gdy uzyskałam prawo jazdy. Oj, dawno to było.

Arsenał, Warta, Jan Korcz, tramwaje, pasące się kozy przed budynkiem Urzędu Miejskiego, jadący ulicą Hawelańską wóz konny, krowa prowadzona ulicą Teatralną, pochody pierwszomajowe, już nieistniejący ZWCH Stilon, w którym pracował fotograf – te i wiele innych obrazów wyselekcjonował dla nas autor, Lech Dominik i zamknął w dwóch albumach, wydanych z okazji 75-lecia Muzeum Lubuskiego. Można było kupić je na Starym Rynku w Gorzowie Wlkp. Jako rodowita gorzowianka, kiedy tylko zobaczyłam na FB wydarzenie Piątek z Waldemarem Kućką – organizowane m.in. przez Muzeum Lubuskie w Gorzowie Wlkp. wiedziałam, że muszę tam być.

Albumy zakupiłam i stojąc w gronie innych osób po autograf, wzięłyśmy udział w konkursie, gdzie można było wygrać teczkę z kompletem 12 kwadratowych zdjęć oraz zakładkami do książek. Tu muszę pochwalić moją córkę za spostrzegawczość, gdyż jedno z pytań dotyczyło zdjęcia z tablicą pamiątkową usytuowaną dokładnie przy naszych stopach – tak więc, weszłyśmy w posiadanie już wydrukowanych zdjęć, z których kilka planują zawiesić w ramkach w moim domu, by pokazać odwiedzającym moje miasto – kiedyś, a obok moje fotografie z moim miastem – dziś.

Gdy już miałyśmy w rekach albumy, zdjęcia, spontanicznie wpadłam na pomysł by wykorzystać piękną pogodę i wolny czas na spacer, przy okazji porównać, które miałyśmy w ręce z tym co widzimy teraz – czyli miasto, którego już nie ma, a jednak jest. Myślę, że to jest dobry pomysł pokazać młodym osobom, dla których Gorzów czasem jawi się jako „dziura”, że miasto wciąż się rozwija, pięknieje i nie musi być wielką aglomeracją, by chciało się tu żyć. Bo miasto tworzymy również i MY – osoby, które coś chcą robić, działać i pokazywać, że warto (jak np. poznana niedawno przeze mnie Gorzowska pisarka – Halina Elżbieta Daszkiewicz)

Park Wiosny Ludów – zwany Parkiem Róż

Park powstał w 1913 roku i początkowo nosił nazwę cesarza Wilhelma. Z czasem stał się Parkiem Miejskim. Po wojnie otrzymał nazwę Parku Wiosny Ludów, częściej znany pod nazwą Parkiem Róż – gdyż jest utożsamiany z założonym w 1926 roku ogrodem różanym. Wzdłuż parkowych alejek rosną piękne, 96-cioletnie platany i różowe kasztanowce.Sporo tu innych różnorodnych drzew i krzewów ale nieodzowną roślinnością parku są róże, które były tu od zawsze…

Na tym zakończyłyśmy nasz obecny spacer po Gorzowie, w domu w całości już na spokojnie obejrzałam obydwa albumy, które też przywołały wiele wspomnień, miejsc, które tak mocno się zmieniły, wydarzeń, których już nie ma…

Chętnych na inne spacer zapraszam do wpisów Gorzowie:

Muzeum Lubuskie i Park, piękny park o każdej porze roku, odnowiony Park Siemiradzkiego, czy spacer po Gorzowie na kartkach książek Haliny Elżbiety Daszkiewicz.

Print Friendly, PDF & Email

Leave a Reply