Jak oczyścić organizm w 9 dni

Czy można oczyścić organizm w tak krótkim czasie? Nie tylko można, a nawet TRZEBA!

Zazwyczaj na Wiosnę odżywamy, mamy więcej energii, dzień jest dłuższy, wystawiamy twarze ku słońcu, zaczynamy żyć aktywniej… Odświeżamy garderobę na lżejszą, bardziej kolorową, sprzątamy w naszych domach, w życiu, ale… zapominamy o naszym organizmie. Tak samo jak wszystko to, co nas otacza, nasz organizm również potrzebuje odświeżenia, oczyszczenia. Najlepiej zabrać się za to właśnie teraz, kiedy mamy więcej energii by temu zadaniu sprostać. Nikt nie mówi, że to jest łatwe, ale tym bardziej docenimy naszą pracę i przede wszystkim doceni to nasz organizm. 

W moim wiosennym oczyszczaniu pomógł zestaw Firmy Forever Living Products, która jest światowym liderem produktów na bazie aloe vera.

Clean9 – bo o nim właśnie będę pisać to skuteczny i naturalny program oczyszczający tak skonstruowany, by w ciągu tych dni odblokować i  oczyścić organizm z zalegających produktów przemiany materii i  toksyn, aby efektywniej wchłaniał substancje odżywcze i prawidłowo funkcjonował. Czy u mnie zadziałał i jakie były efekty z przeprowadzonego oczyszczania, przedstawię Wam poniżej… na zdjęciu macie pokazane wszystkie produkty z zestawu, po kliknięciu na „v” wyświetlą się ich nazwy.

Ale najpierw muszę zacząć od początku. Skąd w ogóle pojawił się u mnie pomysł, by szukać produktów na bazie aloesu? Kiedy naprawdę spotkałam się po raz pierwszy z aloesem? I jak dalej się potoczy moja przygoda z produktami Forever Living Products.

Odkąd pamiętam w domu zawsze w doniczce rósł aloes, dosyć już spory krzaczek. Gdy coś się zadziało, oparzenie czy otarcie, obcinało się liść i przecięty przykładało do skóry. Gdy byłam na studiach pierwszy raz usłyszałam o firmie FLP – i uwierzcie mi, było to naprawdę dawno temu. A, że zawsze z moją mamą byłyśmy otwarte na naturalne produkty, więc nie trzeba było nas długo namawiać, by dołączyć do osób korzystających z produktów, których głównym składnikiem był aloes. 

To własnie wtedy zaczęłam pić napój aloesowy, dowiedziałam się też jak prawidłowo korzystać z rośliny jaką mamy w domu. I… nawet nie wiem kiedy, moja przygoda z aloesem zakończyła się… Teraz po ponad dwudziestu latach, gdy zastanawiałam się jak podreperować swoje zdrowie – przypomniałam sobie, że przecież wtedy ten Aloes tak mi pomógł, przede wszystkim naturalnie i bez chemii..

Po trudnym dla mnie roku, zarówno fizycznie jak i psychicznie, robiłam wszystko, by jak najszybciej wrócić do dawnej formy. Przestałam chodzić po lekarzach, kiedy sama się przekonałam, że przyczyną moich dolegliwości jest drążący jak woda skałę STRES… Trochę to trwało, zanim wróciłam na prostą, ale najbardziej jestem z siebie dumna, że dałam radę.

NIE SAMA, ale też przy pomocy innych, którzy pomogli mi swoją obecnością, dobrym słowem, zaakceptowaniem tego, co się ze mną działo. Najważniejsze było zaakceptować czynniki stresogenne w moim otoczeniu, wyeliminować je i iść do przodu. Przede wszystkim rozmawiać o problemie, nie udawać, że go nie ma, nie wstydzić się i wyjść do ludzi… W ostatnim czasie uczestniczyłam w kilku szkoleniach, dzięki którym poznałam wiele osób, które miały i nadal mają dużo do zaoferowania innym. Teraz zbierając doświadczenia, inspiracje, dbam o siebie, by znowu zacząć się dzielić tym co potrafię…

Dzień 1-2

Początek oczyszczania… Reset organizmu, reset myślenia… Te dni były najtrudniejsze, bo opierały się tylko na piciu dużej ilości wody i produktach z zestawu, tj.  

  • miąższ aloesowy w naturalnej postaci, który wspiera działanie naszego organizmu
  • koktajl – dostarcza  witaminy i minerały
  • kapsułki i tabletki, które pomagają spalać kalorie i regulują przemianę metaboliczną
  • błonnik

Zważyłam się, zmierzyłam i… wciąż myślałam o jedzeniu, a tu tylko miąższ z aloesu, kapsułki i i koktajl… Trochę czasu minęło, zanim się nie przestawiłam z myśleniem. Z jednej strony miałam silną motywację, z drugiej strony, no jak tu nie zjeść czegoś dobrego. 

Na szczęście jest żywność dozwolona, czyli warzywa i owoce, z których mogłam wybrać coś i zjeść między posiłkami – u mnie to było małe jabłko i 2 kulki winogrona w 1 dniu. W drugim dniu się lekko złamałam i oprócz sałaty z pomidorkiem pozwoliłam sobie na 1 kromkę chleba (ale takiego lepszego, na zakwasie) z twarożkiem. No po prostu nie dałam rady… wciąż czułam się głodna i dodatkowo co chwilę biegałam do wc, co przy takiej ilości wypitej wody nie dziwiło. Na szczęście pracowałam, więc do południa miałam zajęte myśli. Wieczorem za to zabierałam się za makramy i nie przeszkadzało mi nawet to, że moja rodzinka jadła sobie w tym czasie coś „dobrego”.

Dzień 3-9

Hura, dzisiaj będę mogła coś innego zjeść, oprócz tradycyjnie, koktajli, kapsułek, miąższu aloesu…

Kolejny dzień diety, kolejny dzień bez kawy, a ja czuję się pełna energii… Codziennie po lunchu ćwiczę sobie mój zestaw na zdrowy kręgosłup. Teraz już wiem, że gdybym normalnie chodziła do biura do pracy najlepiej byłoby mi zacząć dietę w sobotę, by dwa najtrudniejsze dni ogarnąć w dniu wolnym od pracy. 

Zapisuję sobie każdy dzień, co jadłam oprócz składników zestawu, jak się czułam i jak mój organizm reaguje na oczyszczanie. Dobrze sobie robić takie notatki…

Sam posiłek dodatkowy – który jest już dozwolony  można zrobić naprawdę szybko, w książeczce jest kilka przykładów, ja korzystałam z tego co miałam w domu, przy okazji wykorzystałam do zrobienia Thermomixa, więc było to jeszcze bardziej przyjemne do wykonania.

 

  • Przykładowo miałam w dozwolonych posiłkach:
  • Pierś z kurczaka na parze + kasza bulgur + sałata z pomidorem i ziołami
  • Dorsz i marchewka na parze + ryż (nie miałam brązowego, więc musiałam zrobić biały)
  • Jajko sadzone na parze + 2 kromki chleba pieczonego na zakwasie z masłem i szczypiorkiem

15-20 minut i danie gotowe

4 Dnia – chyba miałam mały kryzys bo jak skończyłam pracę padłam dosłownie do łóżka i spałam bite dwie godziny.

Z każdym dniem było coraz lepiej, z przyjemnością robiłam sobie dodatkowe posiłki w TM, miałam więcej czasu, bo nie musiałam tyle gotować. Dla pozostałem części rodziny w gotowaniu wspierała mnie córka. Nie piekłam nic słodkiego, by mnie nie kusiło z jedzeniem. Przyzwyczajam się już do smaku aloesu do picia i rozpoczynania każdego dnia od napełnienia nim bidonu i trzymaniu na biurku, by pamiętać o piciu wody

Podsumowanie

Nie będę Was dłużej zanudzać… jak chcecie dowiedzieć się więcej, może chcecie wykorzystać kwarantannę pozytywnie, np. na kompleksowe oczyszczenie organizmu, podreperowanie zdrowia, czy w ogóle więcej się dowiedzieć na temat produktów, oczyszczania – zostawcie wiadomość – w zakładce KONTAKT jest link do FB, wiadomości e-mail… odezwijcie się a ja podzielę się linkiem rabatowym na 15%

Moje oczyszczanie z Clean9 już się fizycznie zakończyło, ale dbanie o organizm dopiero się rozpoczęło. Codzienne piję aloes, wlewając sobie odpowiednią ilość do bidonu, uzupełniając wodą i sokiem. To takie moje małe odstępstwo – bo skończył mi się aloes o smaku jabłkowo-żurawinowym, a sam czysty napój bez dodatków ma specyficzny smak. Mam dużo soków naturalnych bez cukru, które robi moja mama i je dodaję do wody. Sok z czarnej porzeczki, malin…

Wagowo zrzuciłam zaledwie 1 kg ale wiadomo, że im więcej do zrzucenia, wyczyszczenia tym bardziej spektakularna przemiana. Ja mimo, że na wadze a już tym bardziej przy pomiarach nie widzę wielkiej różnicy, wiem, że jest…

Czuję się rześka, pełna energii… wiem, że mój żołądek zaczyna lepiej pracować… czuję się tam lżejsza, czuję też to po ubraniach. Mimo, że pracuję przy komputerze co najmniej 8 h – praca zawodowa i jeszcze dodatkowo moje pasje, które też się wiążą z siedzeniem przy komputerze – nie bolą mnie plecy. Wstaję codziennie bardzo wcześnie do pracy, kawę piję sobie dla przyjemności ale nie czuję już takiej potrzeby by pić codziennie jak kiedyś. Całe oczyszczanie przeprowadziłam, by na wiosen czuć się zdrowsza i lżejsza na duszy i ciele i tak się stało. Staram się ćwiczyć codziennie lub prowadzić jakąś inną aktywność, na którą obecna sytuacja nam pozwala. I właśnie o to chodzi, by najpierw trzymając się zaleceń w broszurze do Clean9, wyrobić sobie pozytywne nawyki, które nam pomogą na już na stałe…

Print Friendly, PDF & Email

Leave a Reply