Półwysep Helski – na rowerze

Jest takie miejsce, pełne uroku, gdzie kawałek lądu przecina dwie wielkie wody. Perła wśród plaż w Europie pod względem położenia. To Półwysep Helski.

Już w trakcie naszej wyprawy rowerowej, gdzie na Hel płynęliśmy promem, wiedzieliśmy, że jeszcze tutaj wrócimy. Tak narodził się pomysł, by rowerami objechać cały półwysep. Zatrzymaliśmy się we Władysławowie, w domku położonym przy samej prawie ścieżce rowerowej, skąd mieliśmy dobre miejsce wypadowe na kilka różnych tras. jEdna z tych tras obejmował zasięgiem cały półwysep helski. Przejechaliśmy łącznie 80 km, a cała wyprawa, z przerwami zajęła nam 13 godzin.

Władysławo – Chałupy – Kuźnica – Jastarnia – Jurata – Hel

Początkowa trasa ścieżki rowerowej wiedzie wzdłuż kamienistego, obrośniętego krzakami dzikiej róży wybrzeża, gdzie w ciszy i spokoju można zaobserwować różne ptactwo. Pierwszym przystankiem są Chałupy, gdzie możemy odpocząć na szerokich piaszczystych plażach, lub od strony Zatoki Puckiej przyjrzeć się miłośnikom sortów wodnych, który tutaj na spokojnych i płytkich wodach mają swój raj.

Podążając dalej w kierunku Kuźnicy można na chwilę zjechać z trasy i przejść się po Uroczysku KażaJest to obszar o walorach krajobrazowych i przyrodniczych, gdzie występują dobrze zachowane zbiorowiska nieleśne i zaroślowe związane z płatami różnorodnych siedlisk – piaszczystą plażą, pagórkami wydmowymi, podmokłymi zagłębieniami terenu. Na terenie uroczyska wytyczona jest ścieżka przyrodnicza, która ma długość nieco ponad kilometr i doskonale nadaje się do pieszych wędrówek, a jej początek znajduje się przy stanowisku określanym jako Przy Krzyżu. 

Kuźnica – jak mówi kaszubskie podanie – nazwa pochodzi od słowa Kusfel, miejsce pocałunku, gdzie spotykają się wody Morza Bałtyckiego i Zatoki Puckiej. To tutaj w najwęższym miejscu mierzei, zaledwie 200 m szerokości, w czasie sztormów, woda potraf przelewać się z morza do zatoki. Tutaj też jest położony urokliwy port rybacki.

Skansen Fortyfikacji Ośrodek Oporu Jastarnia

Półwysep Helski, to nie tylko wspaniałe miejscowości wakacyjne ale również bogata i często trudna historia, często związana z wielkimi wydarzeniami, a zwłaszcza wojnami, które pozostawiły tu swój ślad. Chcieliśmy razem z córką prześledzić bunkry i fortyfikacje na Półwyspie Helskim. Jako pierwsze – fortyfikacje ze Skansenu – odbiliśmy w bok zmierzając ku Juracie.

Między Jastarnią a Kuźnicą znajduje się pięć schronów zbudowanych w 1939 roku. Oddzielają one Mierzeję Helską od lądu. Ostatni z nich znajduje się w Jastarni, w lesie, we wschodniej części miejscowości w tzw. Borze. Pozostałe znajdują się nad morzem, na wydmach i nad zatoką. W 1999 roku zostały objęte ochroną i wpisane do rejestru zabytków. Dziś stanowią Skansen Fortyfikacji.

Jeszcze raz piękne, pachnące różami nadbrzeże
Ciężki schron bojowy Sabała, przeznaczony dla broni maszynowej.
Sztuczna przeszkoda przeciwpancerna
Ciężki schron bojowy Sabała, przeznaczony dla broni maszynowej.
Schron bojowy Sęp znajdujący się na plaży od strony Morza Bałtyckiego
Schron bojowy Sęp znajdujący się na plaży od strony Morza Bałtyckiego

Chwila oddechu w Juracie, przed kolejnym najtrudniejszym etapie nasze wyprawy. Promenada spacerowa, wzdłuż której znajdują się knajpki i sklepy z pamiątkami, prowadzi od plaży od strony Morza Bałtyckiego przez centrum kurortu, do samego mola z widokiem na Zatokę Pucką.. Molo ma długość 320 metrów.

Najtrudniejszy odcinek do samego Helu z tego względu, że duża część to bardzo pagórkowaty teren. Co chwilę jechaliśmy albo z górki albo pod górkę. W lini prostej mieliśmy kawałek ale w rzeczywistości trochę nam zeszło…

Sama miejscowość Hel to temat na osobny wpis >>już wkrótce na stronie<< tam też Wam opiszę jak inaczej można się dostać na półwysep. Kilka zdjęć jednak na zachętę – molo, plaża, fokarium,  miejsce wskazujące początek w Polsce… to jeszcze nie wszystkie atrakcje jakie tutaj znajdziecie.

Droga powrotna była trochę trudniejsza, robiło się coraz później i im bliże naszej miejscówki z noclegiem tym robiło się coraz ciemniej. Ostatni odcinek już jechaliśmy tylko w świetle z rowerowych lampek, po pustej ścieżce rowerowej, co już nie było za bardzo przyjemne. Niestety powód tak późnego powrotu był niezbyt miły. Przed planowaniem podróży poczytałam, jak to wygląda z przejazdem pociągiem rowerami. Niestety mimo, że kupilibyśmy bilety na przejazd, plus miejscówki na rowery, nikt nam nie dawał gwarancji, że rzeczywiście pojedziemy. Bo może się zdarzyć, że akurat nie będzie już miejsc na rowery i nas nie wpuszczą. Niestety polska rzeczywistość. Zdecydowaliśmy się więc nie ryzykować i po późnym obiedzie (oczywiście ryba z dodatkami) jechać jednak z powrotem, tak jak przyjechaliśmy, czyli rowerami…

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz