Żary, miasto z historią w tle

Żary, tu chcę żyć!!! – tak brzmi hasło przewodnie rozwoju miasta. I się nie dziwię. Do Żar trafiliśmy przypadkiem. Byliśmy przejazdem, ale pomysł na spacer w tym mieście był słuszny. Zachwycił mnie pałac, w ruinie niestety (ale lubię takie miejsca) i spacer po rynku i uliczkach miasta. Nie mieliśmy dużo czasu, więc spacer był krótki, ale myślę, że kiedyś jeszcze tutaj wrócimy – jest jeszcze sporo do obejrzenia, gdyż prawie 1000-letnia historia miasta pozostawiła wiele cennych zabytków, ponadto biegnie przez miasto wiele malowniczych szlaków rowerowych i pieszych.

Zostawiliśmy samochód na sporym parkingu mieszczącym się przy ruinach Pałacu Promnitzów i przyległego do niego Zamku Dewinów – Bibersteinów. Kompleks zamkowo-pałacowy w Żarach niestety w bardzo złym stanie wyłania się swoją potężną sylwetką w centrum miasta. Mury pamiętają czasy dawnych właścicieli, gdzie przez setki lat zamieszkiwały go rody Bibersteinów i von Promnitzów. Obecnie znajduje się w prywatnych rękach. Mimo stanu w jakim się znajduje, spacerując dookoła można ujrzeć jego dawny urok, świetność – wśród murów, pnączy oplatających kamienie.

Po drugie stronie ulicy znajduje się park przypałacowy, gdzie w cieniu drzew można odpocząć, dzieci mogą się wybawić na placu zabaw, czy przejechać się kolorową kolejką.

Żary jako największe miasto w polskiej części Łużyc, która rozciąga się od Bogatyni do Gubina, nosi miano stolicy polskich Łużyc. Leżące pomiędzy dwoma dopływami Odry: Bobrem i Nysą Łużycką, będące jednym z największych ośrodków gospodarczych i kulturalnych na południu województwa lubuskiego.

Niestety w niedzielne popołudnie, w piękną pogodę, rynek z rozciągającymi się wąskimi uliczkami był pusty. Przy stoliku jednej kawiarenki kilka starszych osób przyszło coś zjeść, gdzieś przemknęła rodzina z dzieckiem, starszy pan oglądał wystawę zdjęć… A tak urocze miejsce, aż prosiło by tętnić życiem, muzyką, śmiechem dzieci… Ławeczka przy fontannie ogrodzonej taśmą zapraszała by spocząć. Szkoda… ciszę przerywał jedynie szum wiatru, czy przejeżdżający samochód.

W trakcie spaceru warto odpocząć na rynku i usiąść na ławce z postacią G. P. Telemanna, który przybył do Żar w sierpniu 1704 r. na zaproszenie hrabiego Promnitza. Jego debiut, jako kapelmistrza miał miejsce w trakcie pobytu króla polski Augusta II, który zatrzymał się w Żarach w drodze z Warszawy do Drezna – w końcu września 1705 roku. Pobyt kompozytora w Żarach trwał nieprzerwanie od sierpnia 1704 roku do połowy roku 1706.

Aby w pełnie zobaczyć potencjał Żar – dobrze jest wcześniej pobrać ze strony miasta mapą, gdzie są zaznaczone miejsca warte zobaczenia, a także opisane legendy – które zapraszają na Zwiedzanie Żar Szlakiem Legend Żarskich. Na mapie ale i także przy każdym miejscu w mieście jest tablica z opisem każdej z legend – żarskie legendy doczekały się również dwóch wydań książkowych.

Wracając na parking, przeszliśmy jeszcze obok pałacu widocznego z drugiej strony, przed nim stoi wśród zieleni fontanna – możemy poczytać o historii zamku, zobaczyć na rysunkach jak pięknie prezentował się kiedyś. Zaraz obok, jest rynek, ze sklepikami i budkami, otoczony kwitnącymi o tej porze kwiatami. Przeplata się przez bramy historia ze współczesnością.

Jak już wcześniej pisałam Żary były naszym niezaplanowanych, ale trafionym przystankiem do głównego celu, jakim była wyprawa do Geoparku Łuk Mużakowa – już wkrótce kolejny wpis, piękne zdjęcia i filmiki.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz